AREC 2013: stan rzeczy (ostatni trekking)

Cała "flota" AREC jest już na ostatnim odcinku pieszym. W załącznikach tabele z wynikami obu tras. Dziś wielkie wydarzenie nie tylko w skali Stadniny Koni Huculskich "Gładyszów" w Regietowie, ale w historii polskiego adventure racingu. Odcinek konny na deser. Wisienka na torcie. Wisienek oczywiście było więcej, bo tyle ile osób, tyle historii i anengdot...

 

Do przejrzenia są pliki z wynikami na chwilę wyjścia na ostatni trekking. Uczestnicy AREC będą jeszcze jeździć na Hucułach. Przyjemny odcinek 10 km. Musieliśmy zrezygnować ze zdobycia w siodle Rotundy (okoliczny szczyt w Regietowie) ze względu na lodoszreń i zalodzenie. Niebezpieczne to mogłoby się okazać dla wierzchowców.

Anegdota pewna. Rosjanie kończą etap biegówkowy. Ciężki, długi. Zimno, wietrznie. Wyścig o prymat w wyścigu o mistrzostwo Europy trwa w najlepsze. W schronisku na końcu biegówek czeka na nich zadanie logiczne. Przy stole siedzą dwie osoby. Próbuję wytłumaczyć łamaną angielszczyzno-ruszczyzną przełamaną wyhamowaną co nieco polszczyzną, że do wykonania zadania zapraszamy cztery osoby. Chodziło mi głównie o dziewcznę, której nie widziałem i nie wiedziałem, czy weszła w ogóle do schroniska. To połuczyć logicznyje zadacziu wam nada four persons – mówię z pewnością siebie graniczącą z poczuciem bycia Krystyną Czubówną komentującą kopulację żółwi. Wtem słyszę odpowiedź: – Eto nie piersona – i Rosjanin pokazuje kolegę śpiącego na ławce. Tego na zdjęciu wyżej. Zaniemówiłem...

ZałącznikWielkość
dluga.jpg1.82 MB
dluga_kary.jpg1.36 MB
krotka.jpg1.38 MB
krotka_1.jpg1.52 MB